środa, 24 grudnia 2008
piątek, 19 grudnia 2008
poniedziałek, 15 grudnia 2008
Zapisy
Ponieważ został już niecały tydzień do mojego przyjazdu na święta (tak, tak - w tym roku święta w Polsce), więc otwieram zapisy na:
1) Spersonalizowany horoskop na 2009 rok.
2) Ustawkę na piwo ze mną między 21 a 28 grudnia (podejrzewam, że wszystkim bardziej pasuje Poznań, a ja nie podejrzewam, żebym miał tam się pokazać. Ale jeśli zbierze się odpowiednia ilość chętnych, to przyjadę).
Zapisów można dokonywać po każdej mszy świętej w zakrystii.
Albo sposobem bardziej pewnym - przez:
- komentarze na blogu,
- komunikatory GG i Tlen - pewne,
- komunikatory Skype i MSN - trochę mniej
- profile na portalach społecznościowych,
- mejlami,
- przez komórkę (ale to już dla wybrańców).
1) Spersonalizowany horoskop na 2009 rok.
2) Ustawkę na piwo ze mną między 21 a 28 grudnia (podejrzewam, że wszystkim bardziej pasuje Poznań, a ja nie podejrzewam, żebym miał tam się pokazać. Ale jeśli zbierze się odpowiednia ilość chętnych, to przyjadę).
Zapisów można dokonywać po każdej mszy świętej w zakrystii.
Albo sposobem bardziej pewnym - przez:
- komentarze na blogu,
- komunikatory GG i Tlen - pewne,
- komunikatory Skype i MSN - trochę mniej
- profile na portalach społecznościowych,
- mejlami,
- przez komórkę (ale to już dla wybrańców).
niedziela, 14 grudnia 2008
Zaczęło się
A właściwie to się kończy. Najbliższe pięć dni, to ostatni tydzień zajęć na uczelni. Potem już tylko staż, projekt roczny, raport ze stażu, obrona i żegnaj uczelnio.
Ale zanim to wszystko nastąpi to mam megadużo pracy do zrobienia. Właśnie zdałem sobie sprawę, że siedzę nad projektem z zakładania firmy od 11 godzin. Ale sytuacja wygląda tak, że noc z piątku na sobotę zarwałem. Była impreza, była Kasia, było nadranne oglądanie Bienvenu chez les Ch'tis. Po odwiezieniu, wróciłem do siebie o 8h00. Położyłem się i spałem do 18. Wstałem, ale zanim się rozkręciłem posprzątałem, umyłem to była już północ. I o tej godzinie właściwie zacząłem pracować.
Oczywiście jak zwykle wyzywam się od głupków, bo dlaczego robię to jak zwykle na ostatnią chwilę, skoro wiedziałem o tym od dawna. Do wieczora mam wysłać to dossier.
Uff.
Ale zanim to wszystko nastąpi to mam megadużo pracy do zrobienia. Właśnie zdałem sobie sprawę, że siedzę nad projektem z zakładania firmy od 11 godzin. Ale sytuacja wygląda tak, że noc z piątku na sobotę zarwałem. Była impreza, była Kasia, było nadranne oglądanie Bienvenu chez les Ch'tis. Po odwiezieniu, wróciłem do siebie o 8h00. Położyłem się i spałem do 18. Wstałem, ale zanim się rozkręciłem posprzątałem, umyłem to była już północ. I o tej godzinie właściwie zacząłem pracować.
Oczywiście jak zwykle wyzywam się od głupków, bo dlaczego robię to jak zwykle na ostatnią chwilę, skoro wiedziałem o tym od dawna. Do wieczora mam wysłać to dossier.
Uff.
piątek, 12 grudnia 2008
czwartek, 11 grudnia 2008
Swojskie klimaty
Ooo, dawno się nie poczułem jakbym był w Polsce. To znaczy, ostatnio tak było na Andrzejkach.
Wsiadło dzisiaj na Les Halles (do tego samego wagonu co ja) dwóch Polaków. Zawzięcie dyskutowali o konserwach. Które jedzą, jak jedzą, co w nich jest, jak przygotowują itd. Narzekali, że mielonka turystyczna to sama kasza manna, a jakaś inna śmierdzi starym mięsem. Jeden z nich sprzedał drugiemu patent na przygotowanie - wyjąć z puszki, pokroić i odgrzać w mikrofali. A całą rozmowę okraszali soczystymi kurwami, których w ciągu 10-15 minut wspólnej podróży, usłyszałem więcej niż przez ostatnie dwa miesiące we Francji.
Wsiadło dzisiaj na Les Halles (do tego samego wagonu co ja) dwóch Polaków. Zawzięcie dyskutowali o konserwach. Które jedzą, jak jedzą, co w nich jest, jak przygotowują itd. Narzekali, że mielonka turystyczna to sama kasza manna, a jakaś inna śmierdzi starym mięsem. Jeden z nich sprzedał drugiemu patent na przygotowanie - wyjąć z puszki, pokroić i odgrzać w mikrofali. A całą rozmowę okraszali soczystymi kurwami, których w ciągu 10-15 minut wspólnej podróży, usłyszałem więcej niż przez ostatnie dwa miesiące we Francji.
niedziela, 7 grudnia 2008
Wideo, zdjęcie i praca zlecona
Nareszcie, Filip się urodził! Jest mikołajkowym prezentem dla Izy. Wszystkiego najlepszego rodzicom i ich dziecku.
A to zamówiona przez Izę kartka
I zdjęcie z dzisiejszego wypadu do kina na Vicky Cristina Barcelona Catalina.
I trailer z tego filmu. Sceny są tak zmontowane, aby zachęcić do obejrzenia. W filmie to wszystko jest inaczej ułożone. Sceny wyrwane z kontekstu, jak poniżej, zmieniają zupełnie swe znaczenie. Cóż, takie są prawa reklamy.
I zdjęcie z dzisiejszego wypadu do kina na Vicky Cristina Barcelona Catalina.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


